-Już cię lubię- wykrzyczał do Leny Michael.
-No księżniczko podcięłaś naszemu Azjacie skrzydła- od razu dodał Ash.
-Już wiemy, że lepiej z tobą nie zadzierać-odparł Miki, a blondasek mu przytaknął. My tylko znowu wybuchłyśmy śmiechem.
-Widzisz Lenciu jeszcze nie zdążyłaś się rozpakować, a już pokazałaś
im kto tu rządzi. - próbowałam mówić poprzez śmiech, ale chyba mnie
zrozumieli - A teraz chodźmy zobaczyć co z naszym biedactwem, bo ty
jednak masz troszkę za dużo siły. Nie zrażaj się tylko tak od razu do
niego. On taki nie jest. Chciał tylko pożartować i zobaczyć czy ma u
ciebie szanse- zwróciłam się do niej. Wątpię, że ją to przekonało. Znam
ją, nie ocenia ludzi po pozorach, ale nienawidzi jak ktoś traktuję ją
tak, jak zrobił to właśnie Calum. Jeśli teraz chcę się z nią
zaprzyjaźnić, to będzie musiał się nieźle nagimnastykować. Lena podeszła
do zamrażarki wyjmując z niej lody. Chłopcy na nią spojrzeli ale ona
prawie nie zwróciła na to uwagi. Pomimo to delikatnie sprostowała:
-No co? Jak już mam tam z wami siedzieć to muszę mieć lody. Bez nich się nigdzie nie ruszam!
-No dobrze, już dobrze bierz te lody i chodźmy, bo już chcę zacząć
oglądać ten film- zgarnęłam kilka paczek chipsów i wszyscy poszliśmy do
salonu. Jak się okazało na fotelu siedział obolały Cal'uś (wtf nwm jak
to napisać[wtf nie wiem czy to usuwać bo w sumie to nie jest takie
złe]). Zdążyłam się tylko spojrzeć na ofiarę przemocy, a te małpy już
zajęły kanapę.
-Eeej! A ja to co?!- wykrzyczałam oburzona.
-Chodź tu moje kochanie- Lena rozłożyła swoje ramiona. Uśmiechnęła
się do mnie tak mocno, że zrozumiałam, że bardzo za mną tęskniła i
pomimo togo, że mi o tym nie powiedziała, jej oczy krzyczały to do mnie.
Podeszłam do nich i już miałam rzucić się na Lenę i przytulać się do
niej przez cały film, kiedy nie wiadomo jak znalazłam się na kolanach
loczka. Lenka obdarzyła mnie zdezorientowanym i zarazem smutnym
spojrzeniem, a ja tylko pokazałam, że nie wiem o co chodzi i, że ja też
żałuję.
-Ona jest moja- powiedział brunet pokazując dziewczynie język.
-Chciałbyś to ja się z nią i jej humorkami wytrzymuję od trzeciej
klasy podstawówki- odgryzła się od razu brunetka, także pokazując
Ashton'owi język. Wiedziałam, że zaraz zacznie się walka na śmierć i
życie, więc musiałam zmienić temat.
-Co oglądamy?- rzuciłam szybko.
-Horror- od razu odpowiedziała dziewczyna uśmiechając się szeroko.
Wszyscy zwrócili na nią wzrok. Widać było po chłopakach, że są zdziwieni
odpowiedzią dziewczyny, ale każdy boi się zapytać. Po krótkiej chwili
odezwał się Luke:
-Horror?
-Tak. Lubię oglądać horrory. Może czasem się boje, ale lubię
dreszczyk emocji- Lena od razu dała odpowiedź jeszcze szerzej się
uśmiechając. Lena się stara i to bardzo. Widać, że pomimo strachu i
niepewności stara się zaufać chłopkom. Wiem, że nie jest to dla niej
łatwe po tym co przeżyła, ale naprawdę to doceniam. Zresztą przyjechała
tu po to, żeby osiągnąć wybrany cel. Każdy zastanawiał się nad wyborem
filmu, lecz nikt nie mógł wybrać odpowiedniego. Nagle odezwał się Luke:
-Może "Sinister"?- zapytał.
-Jestem za- odezwała się Lena, a w oku Luke'a zobaczyłam tajemniczy
błysk. Hymmm. Niespotykane zjawisko. Luke poszedł włączyć film, a my
usadowiliśmy się na kanapie. Od prawej Ashton (ze mną na kolanach), Lena
obok której było wolne miejsce dla Luke'a i Michael. Calum ruszył swój
zacny tyłek i usiał na podłodze, przed kanapą.
2 godziny później
- Ten film był wspaniały!- wykrzyczał Calum.
-Popieram Azjatę- dodała Lena. Zdecydowanie się z nimi zgadzam.
Podczas oglądania filmu strasznie się bała na szczęście był przy mnie
Ashton. Razem z Leną poszłyśmy po coś do picia zostawiając chłopaków w
salonie. Podczas, gdy przyjaciółka wyciągała szklanki z szafki
postanowiłam zacząć rozmowę.
-Co ty się tak do tego blondaska tuliłaś podczas oglądania filmu?-
spytałam Leny tylko, że w naszym ojczystym języku, żeby chłopcy nie
wiedzieli o czym rozmawiamy. Gdy tylko zadałam to pytanie dziewczyna
odwróciła się do mnie przodem.
-Nie masz co się ekscytować, po prostu film był straszny. Zresztą ty
doskonale wiesz, że jak oglądam straszny film, to muszę się do kogoś
tulić, a że ty poszłaś sobie na kolanka do lokowanego to ja musiałam
sobie jakoś radzić- jest dobrą aktorką, ale mnie nie oszuka. Na teraz
odpuściłam głębsze przesłuchania, ale będę ja obserwować. Po za tym
wkroczyła na tematy Ashton'a, więc wolę się wycofać. To nie miejsce ani
czas na takie rozmowy. Tak się zamyśliłam, że zapomniałam, że Lena cały
czas czeka na moją odpowiedź, lecz kiedy tylko zobaczyła moje zamyślenie
od razu na jej twarz wkradł się chytry uśmieszek. O nie, już się boje.
-Aaaaa- zaczęła piszczeć- wszystko mi jutro opowiesz, ale teraz chodź
bo nie jesteśmy tu same- zobaczyłam chłopaków po cichu uciekających do
salonu.
-I tak nas nie zrozumieją. To jest taki plus umiejętności mówienia po
polsku- roześmiane wróciłyśmy do chłopaków, którzy jak gdyby nigdy nic
siedzieli na kanapie i udawali, że cały czas gadali o filmie.
-Możecie robić co chcecie ale i tak nie będziecie wiedzieli o czym
gadamy, jeżeli tylko będziemy tego chciały- powiedziałam już po
angielsku do chłopaków, na co Ashton odpowiedział:
-Zobaczysz jeszcze znajdziemy na to sposób- Lena do niego podeszła i
zaczęli się wykłócać, ale i tak skończyło się na tym, że dziewczyna
wygrała i siedziała u niego na kolanach. Nie wiem jak ten chłopak to
robi. Po godzinie wydurniania, chłopaki wreszcie poszli do domu, a my
poszłyśmy spać.
Luke
Jest godzina 2 w nocy, a ja nadal nie mogę zasnąć, ciągle w głowie
siedzi mi nowo poznana brunetka. Niby za wiele o niej nie wiem, ale
dziwnie się przy niej czuję. Zaskoczyła mnie, kiedy powaliła Calum'a lub
uciekła Ashton'owi. Podczas oglądania filmu wtuliła się we mnie, niby
to nic nie znaczyło, ale poczułem dziwne ciepło na sercu. Choć właściwie
poznałem ją dzisiaj, to wiem że jest inna. A ten jej zadziorny
charakterek. Po dłuższych rozmyślaniach zasnąłem.
Rozdział czwarty już zaczęłam pisać więc niedługo się pojawi. Wiem trochę durnie zrobiłam z tym podziałem rozdziału, ale za to czwarty będzie długi. Powinien się pojawić w tym tygodniu ale jeżeli mi coś wypadnie (z moją rodziną to się często zdarza) to najpóźniej dodam go 26 czerwca.
środa, 17 czerwca 2015
niedziela, 14 czerwca 2015
Roz 3 cz. 1
Lena
-Nie przeszkadzajcie sobie, ja otworzę- usłyszałam głos Ady, kiedy wbiegałam po schodach. Biegłam przed siebie słysząc że ten debil nadal mnie goni. Dobiegłam do końca korytarza. Kurwa, tu jest ślepy zaułek!
-Ładnie to tak śmiać się z innych?- Ashton zapytał zbliżając się do mnie.
-Ashton nie! Ja tak ładnie proszę, nie rób tego- chłopak cały czas się zbliżał- będziesz tego żałował! Obiecuję, że się zemszczę! Nie żartuję!- mój głos przybrał bardziej ostrzegawczy ton.
Gdy loczek był już tylko kilka kroków ode mnie wpadłam na pewien pomysł.
-Jak teraz to proszę- chłopak już miał wysypać na mnie mąkę, ale w ostatniej chwili padłam na kolana i przeszłam pod jego nogami i jak najszybciej zbiegłam na dół.
-Ty mała, sprytna.... Ja ci kurde dam! Nie uciekniesz mi tak łatwo!- słyszałam jak loczek biegnie za mną. Kiedy byłam już na dole poczułam jak jego ręce oplatają mój brzuch. Poderwał mnie za talię do góry, tak że przez moment moje oczy były na równi z jego. Jeju jakie on ma wspaniałe oczy. I jeju jaki on jest wysoki. Dziękuję panie Irwinie znowu czuję się niska.
-Teraz już mi się nie wywiniesz kochanie- przerzucił mnie przez ramie, a ja zaczęłam walić w jego plecy pięściami- księżniczko nie chce ci przeszkadzać ale to boli.
-No i dobrze!- wydarłam się na cały głos- Puść mnie!
-Nawet mi się nie śni księżniczko- boże jak ten człowiek działa mi na nerwy!
-Nie jestem księżniczką!
-Dobrze księżniczko- wiedziałam, że w tym momencie się uśmiecha.
-Skoro już jestem księżniczką to zaraz zawołam mojego księcia i mnie uwolni- jak na zawołanie obok nas pojawił się wysoki blondyn.
-W czymś pomóc księżniczko?- zapytał blondyn.
-Nie jednak sobie sama poradzę- strąciłam ręce loczka z mojej tali i wykorzystując jego i nieznajomego blondaska zmieszanie szybko odepchnęłam się nogami od jego brzucha przerzucając je nad głową. Kiedy odwróciłam się w stronę chłopaków zobaczyłam ich zdezorientowane miny.
-Co?- spytałam.
-Trenujesz gimnastykę czy coś w tym stylu?- po chwili odezwał się wysoki blondyn, którego imienia nie znam.
-Nie. Ja po prostu wychowałam się z moim kuzynem, nic więcej.
-Co wy tam do jasnej cholery robiliście?- spytał zdziwiony niebieskooki, a w jego głosie można było usłyszeć rozbawienie i przeczuwałam, że powie "if you know what i mean"*, ale na szczęście nie powiedział tego.
-Mój kuzyn był dla mnie jak rodzony brat i tak jak na idealne rodzeństwo przystało - ciągle się biliśmy. Chociaż mam też w rodzinie siostry to wychowałam się pod silnym wpływem chłopaków. Musiałam umieć się bronić przed ich atakami po tym jaki ich okiwałam, gdy graliśmy w nożną. Zresztą nie powinno cie to obchodzić. Kim ty do jasnej cholery jesteś?- gdyby nie to, że to nic osobistego nie powiedziałabym mu tego, ale po krótkim zastanowieniu i tak zbeształam się w myślach, bo nie powinnam mu tego mówić. Cóż chyba nie popełniłam grzechu mówiąc mu tego, więc mogę spać spokojnie.
-Yyyyy okey- powiedzieli jednocześnie.
-Widzę Ashton, że wiesz o mnie dużo ważnych rzeczy ale błahostek to już nie za bardzo. Uwierz w moim przypadku przydają się one- oznajmiłam loczkowi i już miałam się odwrócić i odejść, ale przypomniało mi się, że blondasek mi się nie przedstawił- więc... - zwróciłam się do niebieskookiego- kim ty właściwie jesteś i co robisz w tym domu?
-A no tak ja nie kulturalny. Jestem Luke. Ten najprzystojniejszy sąsiad.
-Haha dobre- wtrącił się Ash i klepnął Luke'a po plecach- wszyscy wiedzą, że to ja jestem ten najprzystojniejszy.
-W twoich snach- niebieskooki odpowiedział. Chłopaki zaczęli się kłócić, a ja odwróciłam się na pięcie i poszłam w stronę kuchni.
Ada
-Mieliście na razie nie przychodzić- powiedziałam do Calum'a i Michael'a.
-No, ale wiesz, że my nie możemy przepuścić wieczoru filmowego. Po za tym zobacz jaki jestem boski ona się nie oprze mojemu urokowi- odpowiedział pewny siebie Cal.
-Taaaa ty boski. No dobra już zostańcie, ale chwila gdzie jest ten blondynka?- nie no ich upilnować.
-Nie wiem przed chwilą tu był. Noo ale przyznaj, że jestem boski- jak zwykle szedł w zaparte.
-Taaaa yhy chciałbyś Azjato- zdążyłam powiedzieć a do pomieszczenia weszła Lena. Proszę niech oni niczego nie zepsują.
-Ada mogłabyś mi wyjaśnić- urwała jak tylko zobaczyła chłopków.
-No cześć mała- Calum od razu podszedł do niej i położył rękę na jej na ramieniu.
-Po pierwsze nie mała, bo mała to jest twoja pała. - w tym momencie prawie wybuchłam, ale poczekałam na ciąg dalszy, wiedząc, że Lena nie zakończy tylko na tym -Po drugie zabieraj tą łapę nie jestem cholerną podstawką- odparła strącając jego rękę. Nie przeliczyłam się. Więc jednak nie zmieniła się przez ten rok rozłąki, dobrze wiedzieć. Pomimo, że na Lence się nie zawiodłam, zdenerwowało mnie zachowanie chłopaków. Czy oni muszą wszystko psuć od razu na samym starcie? Przecież ona ledwo co przyjechała. Mam nadzieję, że nie zrazi się do nich tak szybko i tylko po tych kilku wybrykach. I w tym jakże idealnym momencie z obaczyłam Luke'a i Ashton'a stojących w drzwiach od kuchni.
-Z tym to moja kochana nie masz racji moja pała nie jest mała.
-Calum radze cie nie brnij!- przerwał mu Ashton.
-Możesz zaraz to sprawdzić na górze, w twoim pokoju- oj wkopał się nieźle.
-Odszczekaj to co powiedziałeś. Nie jestem pierwszą lepszą, która wskoczy ci do łóżka jak tylko będziesz chciał- powiedziała ze spokojem cały czas patrząc się na niego.
-A co mi niby zrobisz. Jesteś taka mała i bezbronna.- o kurwa teraz to się wkopał. On nawet nie zna jej potęgi. W sumie to współczułabym mu, ale on sam s
-A to, bezbronny chłopczyku- Lena z całej siły kopnęła Calum'a w najsłabszy punkt jego ciała jaki istnieje. Oj biedne jego jądra. Kiedy tylko chłopak się skulił, dziewczyna przerzuciła go przez ramię. Nasz "boski" kolega zaliczył bardzo bliskie spotkanie z posadzką. Gdy echo jego upadku ucichło wszyscy zaczęliśmy się śmiać (ja i Lena najgłośniej), a Calum szybko zebrał z podłogi resztki swojej godności i wyszedł z pomieszczenia.
Za ten rozdział możecie podziękować mojej przyjaciółce, gdyby nie ona nie pojawił by się. Następna część pojawi się w środę lub piątek.
-Nie przeszkadzajcie sobie, ja otworzę- usłyszałam głos Ady, kiedy wbiegałam po schodach. Biegłam przed siebie słysząc że ten debil nadal mnie goni. Dobiegłam do końca korytarza. Kurwa, tu jest ślepy zaułek!
-Ładnie to tak śmiać się z innych?- Ashton zapytał zbliżając się do mnie.
-Ashton nie! Ja tak ładnie proszę, nie rób tego- chłopak cały czas się zbliżał- będziesz tego żałował! Obiecuję, że się zemszczę! Nie żartuję!- mój głos przybrał bardziej ostrzegawczy ton.
Gdy loczek był już tylko kilka kroków ode mnie wpadłam na pewien pomysł.
-Jak teraz to proszę- chłopak już miał wysypać na mnie mąkę, ale w ostatniej chwili padłam na kolana i przeszłam pod jego nogami i jak najszybciej zbiegłam na dół.
-Ty mała, sprytna.... Ja ci kurde dam! Nie uciekniesz mi tak łatwo!- słyszałam jak loczek biegnie za mną. Kiedy byłam już na dole poczułam jak jego ręce oplatają mój brzuch. Poderwał mnie za talię do góry, tak że przez moment moje oczy były na równi z jego. Jeju jakie on ma wspaniałe oczy. I jeju jaki on jest wysoki. Dziękuję panie Irwinie znowu czuję się niska.
-Teraz już mi się nie wywiniesz kochanie- przerzucił mnie przez ramie, a ja zaczęłam walić w jego plecy pięściami- księżniczko nie chce ci przeszkadzać ale to boli.
-No i dobrze!- wydarłam się na cały głos- Puść mnie!
-Nawet mi się nie śni księżniczko- boże jak ten człowiek działa mi na nerwy!
-Nie jestem księżniczką!
-Dobrze księżniczko- wiedziałam, że w tym momencie się uśmiecha.
-Skoro już jestem księżniczką to zaraz zawołam mojego księcia i mnie uwolni- jak na zawołanie obok nas pojawił się wysoki blondyn.
-W czymś pomóc księżniczko?- zapytał blondyn.
-Nie jednak sobie sama poradzę- strąciłam ręce loczka z mojej tali i wykorzystując jego i nieznajomego blondaska zmieszanie szybko odepchnęłam się nogami od jego brzucha przerzucając je nad głową. Kiedy odwróciłam się w stronę chłopaków zobaczyłam ich zdezorientowane miny.
-Co?- spytałam.
-Trenujesz gimnastykę czy coś w tym stylu?- po chwili odezwał się wysoki blondyn, którego imienia nie znam.
-Nie. Ja po prostu wychowałam się z moim kuzynem, nic więcej.
-Co wy tam do jasnej cholery robiliście?- spytał zdziwiony niebieskooki, a w jego głosie można było usłyszeć rozbawienie i przeczuwałam, że powie "if you know what i mean"*, ale na szczęście nie powiedział tego.
-Mój kuzyn był dla mnie jak rodzony brat i tak jak na idealne rodzeństwo przystało - ciągle się biliśmy. Chociaż mam też w rodzinie siostry to wychowałam się pod silnym wpływem chłopaków. Musiałam umieć się bronić przed ich atakami po tym jaki ich okiwałam, gdy graliśmy w nożną. Zresztą nie powinno cie to obchodzić. Kim ty do jasnej cholery jesteś?- gdyby nie to, że to nic osobistego nie powiedziałabym mu tego, ale po krótkim zastanowieniu i tak zbeształam się w myślach, bo nie powinnam mu tego mówić. Cóż chyba nie popełniłam grzechu mówiąc mu tego, więc mogę spać spokojnie.
-Yyyyy okey- powiedzieli jednocześnie.
-Widzę Ashton, że wiesz o mnie dużo ważnych rzeczy ale błahostek to już nie za bardzo. Uwierz w moim przypadku przydają się one- oznajmiłam loczkowi i już miałam się odwrócić i odejść, ale przypomniało mi się, że blondasek mi się nie przedstawił- więc... - zwróciłam się do niebieskookiego- kim ty właściwie jesteś i co robisz w tym domu?
-A no tak ja nie kulturalny. Jestem Luke. Ten najprzystojniejszy sąsiad.
-Haha dobre- wtrącił się Ash i klepnął Luke'a po plecach- wszyscy wiedzą, że to ja jestem ten najprzystojniejszy.
-W twoich snach- niebieskooki odpowiedział. Chłopaki zaczęli się kłócić, a ja odwróciłam się na pięcie i poszłam w stronę kuchni.
Ada
-Mieliście na razie nie przychodzić- powiedziałam do Calum'a i Michael'a.
-No, ale wiesz, że my nie możemy przepuścić wieczoru filmowego. Po za tym zobacz jaki jestem boski ona się nie oprze mojemu urokowi- odpowiedział pewny siebie Cal.
-Taaaa ty boski. No dobra już zostańcie, ale chwila gdzie jest ten blondynka?- nie no ich upilnować.
-Nie wiem przed chwilą tu był. Noo ale przyznaj, że jestem boski- jak zwykle szedł w zaparte.
-Taaaa yhy chciałbyś Azjato- zdążyłam powiedzieć a do pomieszczenia weszła Lena. Proszę niech oni niczego nie zepsują.
-Ada mogłabyś mi wyjaśnić- urwała jak tylko zobaczyła chłopków.
-No cześć mała- Calum od razu podszedł do niej i położył rękę na jej na ramieniu.
-Po pierwsze nie mała, bo mała to jest twoja pała. - w tym momencie prawie wybuchłam, ale poczekałam na ciąg dalszy, wiedząc, że Lena nie zakończy tylko na tym -Po drugie zabieraj tą łapę nie jestem cholerną podstawką- odparła strącając jego rękę. Nie przeliczyłam się. Więc jednak nie zmieniła się przez ten rok rozłąki, dobrze wiedzieć. Pomimo, że na Lence się nie zawiodłam, zdenerwowało mnie zachowanie chłopaków. Czy oni muszą wszystko psuć od razu na samym starcie? Przecież ona ledwo co przyjechała. Mam nadzieję, że nie zrazi się do nich tak szybko i tylko po tych kilku wybrykach. I w tym jakże idealnym momencie z obaczyłam Luke'a i Ashton'a stojących w drzwiach od kuchni.
-Z tym to moja kochana nie masz racji moja pała nie jest mała.
-Calum radze cie nie brnij!- przerwał mu Ashton.
-Możesz zaraz to sprawdzić na górze, w twoim pokoju- oj wkopał się nieźle.
-Odszczekaj to co powiedziałeś. Nie jestem pierwszą lepszą, która wskoczy ci do łóżka jak tylko będziesz chciał- powiedziała ze spokojem cały czas patrząc się na niego.
-A co mi niby zrobisz. Jesteś taka mała i bezbronna.- o kurwa teraz to się wkopał. On nawet nie zna jej potęgi. W sumie to współczułabym mu, ale on sam s
-A to, bezbronny chłopczyku- Lena z całej siły kopnęła Calum'a w najsłabszy punkt jego ciała jaki istnieje. Oj biedne jego jądra. Kiedy tylko chłopak się skulił, dziewczyna przerzuciła go przez ramię. Nasz "boski" kolega zaliczył bardzo bliskie spotkanie z posadzką. Gdy echo jego upadku ucichło wszyscy zaczęliśmy się śmiać (ja i Lena najgłośniej), a Calum szybko zebrał z podłogi resztki swojej godności i wyszedł z pomieszczenia.
Za ten rozdział możecie podziękować mojej przyjaciółce, gdyby nie ona nie pojawił by się. Następna część pojawi się w środę lub piątek.
wtorek, 9 czerwca 2015
Powracam!
Hejo!
Do końca tego tygodnia powinien pojawić się rozdział, gdyż zdjęli mi już gips i mogę normalnie funkcjonować. No prawie, nie wolno mi grać w piłkę przez trzy tygodnie ale mniejsza o to. Ten tydzień jest już ostatnim tygodniem moich popraw więc będę mogła bardziej skupić się na opowiadaniu. Mam wielką prośbę jak przeczytacie rozdział to zostawcie po sobie komentarz, bo nie wiem czy ktoś to czyta i czy jest sens pisania. Od teraz będę odpowiadała na komentarze (o ile one się pojawią). Nowy rozdział jest już w połowie napisany i powiem tyle: Hood oberwie i to porządnie. :)
Do końca tego tygodnia powinien pojawić się rozdział, gdyż zdjęli mi już gips i mogę normalnie funkcjonować. No prawie, nie wolno mi grać w piłkę przez trzy tygodnie ale mniejsza o to. Ten tydzień jest już ostatnim tygodniem moich popraw więc będę mogła bardziej skupić się na opowiadaniu. Mam wielką prośbę jak przeczytacie rozdział to zostawcie po sobie komentarz, bo nie wiem czy ktoś to czyta i czy jest sens pisania. Od teraz będę odpowiadała na komentarze (o ile one się pojawią). Nowy rozdział jest już w połowie napisany i powiem tyle: Hood oberwie i to porządnie. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)