sobota, 25 kwietnia 2015

Roz. 1

1 czerwca 
LENA:
  Dziś jest ten wielki dzień w którym mam zacząć wszystko od nowa. To dziś dołączę do mojej przyjaciółki Ady, która już od roku mieszka w Sydney. Tak się cieszę, że ją zobaczę. Niby przez ten rok kontaktowałam się z nią przez internet ale to nie to samo co spędzanie razem czasu.
  Ze spakowanymi walizkami, ubrana w sweterek i rurki zeszłam na dół.
Zostawiłam bagaże w korytarzu i skierowałam się do kuchni.
-Spakowana?-spytała mnie mama.
-Tak Trzy razy sprawdzałam czy oby na pewno niczego nie zapomniałam-odparłam. Będzie mi trochę tęskno za rodzicami, rodzeństwem i moją o rok młodszą przyjaciółką Gosią. Ona niestety dopiero za rok dołączy do do mnie i Ady.
-Będę za tobą tęskniła- odpowiedziała matka ze łzami w oczach.
-Ja też mamo.-przytuliłam się do niej-Mamo, nie płacz bo ja też zacznę .
-Dobrze już...- odsunęła się ode mnie- idź się z rodzeństwem pożegnać- gestem ręki poinformowała  mnie że przesiadują w salonie. O dziwo moje rodzeństwo nie było samo ale jak tylko zobaczyłam blond włosy od razu       wiedziałam że to moja przyjaciółka. Nie czekając ani chwili podeszłam na palcach do kanapy, przeskoczyłam oparcie i wskoczyłam prosto na nią.
-Co tu się k....-zatkałam jej szybko usta żeby nie dokończyła.
-Moja mama jest obok w kuchni i jeżeli nie chcesz sobie zepsuć u niej opinij to uważaj na słownictwo- powiedziałam tak, żeby moja rodzicielka mnie nie usłyszała. A ona od razu pochwyciła mnie w uścisku i teraz to ona  na mnie leżała. Kurde jaka ona jest lekka.
-Ile ty ważysz dziewczyno?- zapytałam jej na co ta się uśmiechnęła.
-Za lekko ci? Zaraz pozbawimy cie tych cierpień.- krzyknął mój kochany braciszek Maciek i już po chwili razem z moją siostrą Olą leżeli na mnie.
-Jeżeli nie chcecie mnie udusić to zejdźcie ze mnie i dajcie mi oddychać- zaczęłam spychać ich ze mnie dzięki czemu wylądowali na podłodze, a ja zaczęłam się śmiać. Niestety oni nie pozostali mi dłużni i już po chwili  leżałam obok nich na podłodze.
-Obiecaj, że będziesz dzwonić i pisać- powiedziała Gośka z łamiącym się głosem.
-Obiecuję- znowu zaczęłyśmy się przytulać.
-Dobra zbieraj się bo samolot na ciebie nie poczeka a nie możesz się teraz wycofać bo za długo na to czekałaś. Pamiętaj realizuj swoje marzenia. I proszę cię nie martw się mną. Dołączę do ciebie za rok- nagle odezwała się moja przyjaciółka. Jeszcze raz pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do samochodu mojego wujka. Tak to on miał mnie tam zawieść, ponieważ mój tata musiał jechać w niezapowiedzianą wcześniej trasę. Znowu powtórka z rozrywki. Na moich 18 urodzinach też go nie było, ponieważ wypadła mu niezapowiedziana trasa, w którą musiał oczywiście on pojechać nie jakiś jego kolega ale on. Nie chcąc więcej rozmyślać o tej porąbanej sytuacji pogrążyłam się w rozmowie z moim wujkiem. Podróż na lotnisko minęła mi bardzo szybko natomiast odprawa ciągnęła się niemiłosiernie. Kiedy samolot wbił się w powietrze natychmiast zasnęłam....

GOSIA:
   Kiedy tylko usłyszałam, że Lena zamknęła za sobą drzwi po moich policzkach zaczęła spływać słona ciecz. Niektórzy mnie spytają dlaczego dopiero teraz zaczęłam płakać. No cóż gdybym zaczęła płakać kiedy ona byłaby koło mnie to nie pojechałaby. Zostałaby tu. Tak, ona jest w stanie zrezygnować ze wszystkiego bylebym tylko ja była szczęśliwa (zresztą ja zrobiłabym to samo dla niej) ale teraz nie mogłam jej na to pozwolić. Nie może zrezygnować z rozpoczęcia nowego i lepszego życia dla mnie. A po za tym ja przecież dołączę do niej za rok. Przez ten rok będę mogła z nią rozmawiać przecież na czacie. Jakoś poradzimy sobie z tą ośmiogodzinną różnicą czasu. Ten cholerny rok różnicy między nami wszystko utrudnia ale cóż trzeba walczyć z przeciwieństwami losu. Przez ten rok przecież będę miała wspomnienia niektóre dziwne, niektóre powalające, niektóre rozwalające od środka. No są oczywiście te smutne ale tego lepiej nie wspominać. Poczułam że ktoś mnie przytula. Zobaczyłam że to jest Ola.
-Dasz radę- powiedziała.
-Muszę iść już do domu- odpowiedziałam jej. Przed wyjściem pożegnałam się ze wszystkimi. Kiedy tylko doszłam do domu postanowiłam się położyć spać. Nie obchodziło mnie że jest po południe. Po prostu poszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i zapadłam w głęboki sen.




Taki wiem rozdział krótki i nieciekaw. Następny rozdział będzie dłuższy i ciekawszy. Po prostu muszę rozkręcić akcję. Proszę o opinię, ponieważ to jest moje pierwsze ff  i nie jestem jeszcze w to wszystko wdrążona więc jak coś robię źle to mi napiszcie.


 

1 komentarz: