niedziela, 14 czerwca 2015

Roz 3 cz. 1

Lena
-Nie przeszkadzajcie sobie, ja otworzę- usłyszałam głos Ady, kiedy wbiegałam po schodach. Biegłam przed siebie słysząc że ten debil nadal mnie goni. Dobiegłam do końca korytarza. Kurwa, tu jest ślepy zaułek!
-Ładnie to tak śmiać się z innych?- Ashton zapytał zbliżając się do mnie.
-Ashton nie! Ja tak ładnie proszę, nie rób tego- chłopak cały czas się zbliżał- będziesz tego żałował! Obiecuję, że się zemszczę! Nie żartuję!- mój głos przybrał bardziej ostrzegawczy ton.
Gdy loczek był już tylko kilka kroków ode mnie wpadłam na pewien pomysł.
-Jak teraz to proszę- chłopak już miał wysypać na mnie mąkę, ale w ostatniej chwili padłam na kolana i przeszłam pod jego nogami i jak najszybciej zbiegłam na dół.
-Ty mała, sprytna.... Ja ci kurde dam! Nie uciekniesz mi tak łatwo!- słyszałam jak loczek biegnie za mną. Kiedy byłam już na dole poczułam jak jego ręce oplatają mój brzuch. Poderwał mnie za talię do góry, tak że przez moment moje oczy były na równi z jego. Jeju jakie on ma wspaniałe oczy. I jeju jaki on jest wysoki. Dziękuję panie Irwinie znowu czuję się niska.
-Teraz już mi się nie wywiniesz kochanie- przerzucił mnie przez ramie, a ja zaczęłam walić w jego plecy pięściami- księżniczko nie chce ci przeszkadzać ale to boli.
-No i dobrze!- wydarłam się na cały głos- Puść mnie!
-Nawet mi się nie śni księżniczko- boże jak ten człowiek działa mi na nerwy!
-Nie jestem księżniczką!
-Dobrze księżniczko- wiedziałam, że w tym momencie się uśmiecha.
-Skoro już jestem księżniczką to zaraz zawołam mojego księcia i mnie uwolni- jak na zawołanie obok nas pojawił się wysoki blondyn.
-W czymś pomóc księżniczko?- zapytał blondyn.
-Nie jednak sobie sama poradzę- strąciłam ręce loczka z mojej tali i wykorzystując jego i nieznajomego blondaska zmieszanie szybko odepchnęłam się nogami od jego brzucha przerzucając je nad głową. Kiedy odwróciłam się w stronę chłopaków zobaczyłam ich zdezorientowane miny.
-Co?- spytałam.
-Trenujesz gimnastykę czy coś w tym stylu?- po chwili odezwał się wysoki blondyn, którego imienia nie znam.
-Nie. Ja po prostu wychowałam się z moim kuzynem, nic więcej.
-Co wy tam do jasnej cholery robiliście?- spytał zdziwiony niebieskooki, a w jego głosie można było usłyszeć rozbawienie i przeczuwałam, że powie "if you know what i mean"*, ale na szczęście nie powiedział tego.
-Mój kuzyn był dla mnie jak rodzony brat i tak jak na idealne rodzeństwo przystało - ciągle się biliśmy. Chociaż mam też w rodzinie siostry to wychowałam się pod silnym wpływem chłopaków. Musiałam umieć się bronić przed ich atakami po tym jaki ich okiwałam, gdy graliśmy w nożną. Zresztą nie powinno cie to obchodzić. Kim ty do jasnej cholery jesteś?- gdyby nie to, że to nic osobistego nie powiedziałabym mu tego, ale po krótkim zastanowieniu i tak zbeształam się w myślach, bo nie powinnam mu tego mówić. Cóż chyba nie popełniłam grzechu mówiąc mu tego, więc mogę spać spokojnie.
-Yyyyy okey- powiedzieli jednocześnie.
-Widzę Ashton, że wiesz o mnie dużo ważnych rzeczy ale błahostek to już nie za bardzo. Uwierz w moim przypadku przydają się one- oznajmiłam loczkowi i już miałam się odwrócić i odejść, ale przypomniało mi się, że blondasek mi się nie przedstawił- więc... - zwróciłam się do niebieskookiego- kim ty właściwie jesteś i co robisz w tym domu?
-A no tak ja nie kulturalny. Jestem Luke. Ten najprzystojniejszy sąsiad.
-Haha dobre- wtrącił się Ash i klepnął Luke'a po plecach- wszyscy wiedzą, że to ja jestem ten najprzystojniejszy.
-W twoich snach- niebieskooki odpowiedział. Chłopaki zaczęli się kłócić, a ja odwróciłam się na pięcie i poszłam w stronę kuchni.


Ada
-Mieliście na razie nie przychodzić- powiedziałam do Calum'a i Michael'a.
-No, ale wiesz, że my nie możemy przepuścić wieczoru filmowego. Po za tym zobacz jaki jestem boski ona się nie oprze mojemu urokowi- odpowiedział pewny siebie Cal.
-Taaaa ty boski. No dobra już zostańcie, ale chwila gdzie jest ten blondynka?- nie no ich upilnować.
-Nie wiem przed chwilą tu był. Noo ale przyznaj, że jestem boski- jak zwykle szedł w zaparte.
-Taaaa yhy chciałbyś Azjato- zdążyłam powiedzieć a do pomieszczenia weszła Lena. Proszę niech oni niczego nie zepsują.
-Ada mogłabyś mi wyjaśnić- urwała jak tylko zobaczyła chłopków.
-No cześć mała- Calum od razu podszedł do niej i położył rękę na jej na ramieniu.
-Po pierwsze nie mała, bo mała to jest twoja pała. - w tym momencie prawie wybuchłam, ale poczekałam na ciąg dalszy, wiedząc, że Lena nie zakończy tylko na tym -Po drugie zabieraj tą łapę nie jestem cholerną podstawką- odparła strącając jego rękę. Nie przeliczyłam się. Więc jednak nie zmieniła się przez ten rok rozłąki, dobrze wiedzieć. Pomimo, że na Lence się nie zawiodłam, zdenerwowało mnie zachowanie chłopaków. Czy oni muszą wszystko psuć od razu na samym starcie? Przecież ona ledwo co przyjechała. Mam nadzieję, że nie zrazi się do nich tak szybko i tylko po tych kilku wybrykach. I w tym jakże idealnym momencie z obaczyłam Luke'a i Ashton'a stojących w drzwiach od kuchni.
-Z tym to moja kochana nie masz racji moja pała nie jest mała.
-Calum radze cie nie brnij!- przerwał mu Ashton.
-Możesz zaraz to sprawdzić na górze, w twoim pokoju- oj wkopał się nieźle.
-Odszczekaj to co powiedziałeś. Nie jestem pierwszą lepszą, która wskoczy ci do łóżka jak tylko będziesz chciał- powiedziała ze spokojem cały czas patrząc się na niego.
-A co mi niby zrobisz. Jesteś taka mała i bezbronna.- o kurwa teraz to się wkopał. On nawet nie zna jej potęgi. W sumie to współczułabym mu, ale on sam s
-A to, bezbronny chłopczyku- Lena z całej siły kopnęła Calum'a w najsłabszy punkt jego ciała jaki istnieje. Oj biedne jego jądra. Kiedy tylko chłopak się skulił, dziewczyna przerzuciła go przez ramię. Nasz "boski" kolega zaliczył bardzo bliskie spotkanie z posadzką. Gdy echo jego upadku ucichło wszyscy zaczęliśmy się śmiać (ja i Lena najgłośniej), a Calum szybko zebrał z podłogi resztki swojej godności i wyszedł z pomieszczenia.








 Za ten rozdział możecie podziękować mojej przyjaciółce, gdyby nie ona nie pojawił by się. Następna część pojawi się w środę lub piątek.

2 komentarze: