sobota, 11 lipca 2015

Roz. 4

tydzień później (9 czerwca)
Calum

Obudziłem się rano z ogromnym bólem głowy. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę szóstą. Od kiedy ja tak wcześnie wstaję? Nie zastanawiając się dłużej nad niczym ubrałem się i wyszedłem z pokoju o mało co nie łamiąc sobie ręki... Muszę w końcu sprzątnąć w tym pokoju bo niedługo nie wyjdę stamtąd żywy. Zbiegłem jak najciszej po schodach, żeby nie obudzić tych debili bo nie chcę mieć jeszcze bardziej przerąbane u nich. Kiedy dotarłem do kuchni, zobaczyłem Luke'a. Dziwne to trochę to on zawsze śpi najdłużej i nie można go dobudzić. Coś jest na rzeczy. Kiedy tylko podchodzę bliżej do chłopaka zauważam jego podkrążone oczy.
- Siema - powiedziałem, a Luke się przestraszył, czyli wcześniej nie zauważył mojej obecności w pomieszczeniu. Teraz to już mnie nie oszuka, musi być coś na rzeczy.
- Hej - rzucił szybko blondasek i wyszedł z kuchni będę musiał z nim porozmawiać, ale jeszcze nie teraz widać , ze nie jest w nastroju na rozmowę, a jak sam ci nie powie to nic z niego nie wydusisz.

***

Ashton

Obudziłem się, ponieważ do mojego pokoju wparował Calum.
- Stary wstawaj. Mieliśmy wstać wcześniej, żeby "pomęczyć" dziewczyny - powiedział siadając przy biurku- a właśnie dzisiaj w naszym "porannym TV" nie będzie gościł Luke tylko Michael - dokończył.
- Co jak to dlaczego nie Luke? -spytałem. Zawsze to go męczyliśmy w naszym "porannym Tv".
- On już wstał, a ten drugi jeszcze śpi. Po za tym będziemy musieli z Luke'iem poważnie porozmawiać - wyjaśnił chłopak, a ja posłałem mu pytające spojrzenie. Calum wiedząc co mam na myśli kontynuował wypowiedź- dziś jak się przebudziłem o szóstej i poszedłem na dół wziąć tabletki od bólu i zjeść śniadanie. Tak nadal mnie boli po tym jak mi dowaliła. To zastałem Luke'a w kuchni, nic nie byłoby w tym dziwnego no bo każdemu się zdarza wcześniej wstać, ale miał podkrążone oczy i jest taki jakby nieobecny - Cal skończył swoja przemowę, a ja wiedziałem, że muszę poważnie porozmawiać z blondaskiem. U niego niecodzienne jest takie zachowanie.
- Porozmawiam z nim. A teraz idź po wiertarki, spotykamy się za 15 minut pod moim pokojem ok? - Azjata zaśmiał się złowieszczo i wybiegł z pokoju. Tego człowieka nie przebijesz, chodź by nie wiem jak bardzo byś chciał, nie uda ci się.

***

- Ustawiłeś kamerę? - spytałem Calum'a, a chłopak pokiwał głową - a wiertarki na pewno działają - znowu pokiwał głową. Po cichu wtargnęliśmy do pokoju Michaela. Na palcach podeszliśmy do łóżka kumpla, ustawiliśmy wiertarki na największe odgłosy.
- Trzy - zaczął odliczać Cal - dwa i jeden - zaczęliśmy wygrywać różnorakie melodie na wiertarkach skacząc po łóżku Miki'ego i drąc ryje.
- Co do kurwy nędzy się tu dzieje?! - wykrzyczał zdezorientowany przyjaciel.
- Poranne TV - wykrzyczeliśmy razem, zeskakując na podłogę. Zaczęliśmy tańczyć do wygrywanej przez nas melodii, do puki Miki nie wziął kija bejsbolowego i nie zaczął nas gonić. Na szczęście był on za bardzo zmęczony by ganiać nas po całym domu i odpuścił sobie. Zbiegałem ze schodów, kiedy przypomniałem sobie, że nie zabraliśmy kamery. Kurwa!
- Calum! Dobrze ukryłeś tą kamerę?- krzyknąłem.
- No raczej, ja bym jej dobrze nie schował - odrzekł.
- To teraz masz iść do niego, powiedzieć mu, że idziemy do dziewczyn i zabrać tą kamerę. Okey?- skończyłem wypowiedź, a Azjata kiwnął głową i pobiegł na górę. Zdecydowałem, że śniadanie zjem u dziewczyn, niby po co mam się wysilać skoro dziś znowu idziemy do dziewczyn.

***

Bez pukania weszliśmy do domu dziewczyn, no bo przecież to jest nasz taki drugi dom.
-Hej- krzyknęliśmy razem. Z kuchni wyszła Ada, która jeszcze była w pidżamie.
-No witam, witam. Co was tu tak wcześnie sprowadza? - zapytała przecierając oczy.
-Wcześnie dziewczyno jest już - przerwałem swoją wypowiedź, żeby sprawdzić godzinę - pięć po dziewiątej - dodałem z uśmiechem na twarzy.
-Wiesz Adusiu jak my cię bardzo kochamy - powiedział z przymileniem Calum.
- Niech zgadnę, mam wam zrobić coś do jedzenia? - zapytała dziewczyna.
- No jakbyś mogła kochanie - wysłałem jej buziaka w powietrzu. Dziewczyna uśmiechnęła się i poszła w kierunku kuchni.
- Pomogę ci. - odezwał się Luke i pobiegł za moim kochanie yyyyyyyy... Znaczy Adą.

Luke

Robiłem z Adą kanapki. Między nami panowała cisza. Widziałem, że muszę ją przerwać. W końcu muszę się jej zapytać, czy mi pomoże w sprawie Leny, bo ja już sam nie daję rady.
- Ada, mam do ciebie małą prośbę - zacząłem.
- No wreszcie. Ile można czekać - spojrzałem się na nią - no przecież widzę, że cie coś dręczy. Niech zgadnę chodzi o Lenę? - powiedziała, a mnie zatkało. To aż tak widać?!
- Nooo. Możesz mi pomóc? Ja już się gubię w tym wszystkim... - Ada się uśmiechnęła.
- Pomogę ci. Tylko, że porozmawiamy wieczorem, bo zaraz tu wpadną chłopaki - odwzajemniłem uśmiech. Z gotowymi kanapkami ruszyliśmy do salonu.
- Gdzie jest Lencia? - spytał Ashton, gdy tylko pojawiliśmy się w salonie.
- Jeszcze śpi. - powiedziała brunetka siadając na kanapie obok Azjaty i Michaela. Na twarzy Ashton'a zagościł chytry uśmieszek. Loczek szybko wstał i pobiegł na górę. My nie zwracając na niego uwagi zaczęliśmy zajadać się kanapkami.

Ashton

Wpadłem do pokoju Leny robiąc przy tym niezły hałas, ale ona ani drgnęła. Postanowiłem nie bawić się tylko od razu przejść konkretu. Usiadłem na skraju łóżka i zacząłem szturchać dziewczynę, ale ta oni drgnęła. Sidłem na Lenie tak, żeby jej nie zgnieść i zacząłem nią szarpać. Dziewczyna dała mi z liścia w lewy policzek i wtuliła się w poduszkę. Zacząłem skakać po jej łóżku. Wreszcie się obudziła.
- Czego ty do jasnej cholery chcesz ode mnie tak rano Ashton!!! - wydarła się na mnie.
- Dziewczyno jest już za dwadzieścia dziesiąta - poinformowałem ją.
- Nadal rano - wzruszyła ramionami - a teraz wypad z mojego pokoju, ja idę spać - dziewczyna już chciała przykryć się kołdrą, ale byłem szybszy i zabrałem jej ją.
- Nic ci to nie da, mogę spać bez tego - pokazała mi język i wtuliła się w poduszkę. Jeśli myślała, że odpuszczę to się myliła. Podszedłem do niej. Zacząłem zabierać jej poduszkę lecz nie dałem rady. Niewiele myśląc wziąłem ją na ręce w stylu panny młodej i zaniosłem na dół razem z poduszką. Kiedy tylko wszedłem z nią do salonu dziewczyna zeskoczyła mi z rąk, znowu dała z liścia w twarz i pobiegła na fotel. W odpowiedzi na jej zachowanie usłyszałem śmiech reszty znajomych, super. Ale trzeba przyznać, mała dziewczyna z poduszką w ręce bijąca mnie po twarzy to niecodzienny widok. Na tę myśl sam się lekko uśmiechnąłem.
- Teraz mam dowody - krzyknąłem ale dziewczyna już spała na fotelu. Z nią na serio nie wygrasz.

Ada

Patrzę już od dziesięciu minut jak chłopaki próbują obudzić dziewczynę i jedyne co udało im się osiągnąć to zderzenie buta z twarzą Ashton'a. Nie wiem jak ona to zrobiła ale podziwiam.
- Chłopaki, może wreszcie pozwolicie mi ją obudzić, bo w końcu zamiast się dobrze bawić to skończymy na ostrym dyżurze - wreszcie odeszli od dziewczyny, a ja mogłam ją obudzić. Podeszłam do niej i lekko ją szturchnęłam.
- Kochana musisz wstawać, bo szkoda dnia. -Dziewczyna mruknęła coś pod nosem - No dawaj jeszcze dziś musimy pojechać na plażę, przecież wiem jak ty kochasz wodę.
Dziewczyna podniosła się z fotela i wyprostowała.
- Dajcie mi 20 minut. - powiedziała i skierowała się na górę.
- Tylko załóż strój kąpielowy! - krzyknęłam kiedy Lena się oddalała - Widzicie i tak to się robi. A teraz dajcie mi dwadzieścia minut.

Lena

Poszłam do pokoju po ubrania i kostium kąpielowy. Mam nadzieję, że nie przyjdzie im dziś nic głupiego do głowy. Nie czekając ani chwili dłużej pobiegłam do łazienki.
Zdjęłam ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Wzięłam szybki prysznic po czym wytarłam się. Założyłam kostium po czym ubrałam krótkie miętowe spodenki i czarną bluzkę na ramiączka, następnie umyłam zęby. Potem przeczesałam moje niesforne kudły. Gotowa zbiegłam na dół, po drodze zgarniając okulary przeciwsłoneczne. Chłopaki byli tak zapatrzeni w telewizor, że nawet mnie nie zauważyli. Ady jeszcze nie było więc trzeba coś wymyślić. Po cichu skierowałam się w stronę kuchni, wyjęłam z zamrażarki całą garść kostek lodu. Wróciłam do salonu podchodząc na palcach do fotela na którym siedział loczek. Reszta mnie zauważyła, bo siedzieli na kanapie i mieli idealny widok na całe przedstawienie. Pokazałam im, że mają być cicho. Zbliżyłam się jeszcze bardziej do fotela.
- Odechcę ci się budzenia mnie tak rano! - krzyknęłam Ash'owi do ucha.
- Co kurwa?! - wrzuciłam mu kostki lodu za bluzkę, na co zaczął piszczeć i skakać po pokoju próbując wyciągnąć kostki lodu z za bluzki. Ten widok był przekomiczny. Nagle do pomieszczenia weszła Ada. Jak tylko zobaczyła loczka wybuchnęła śmiechem. Ashton w końcu wyciągnął kostki lodu z za koszulki, a raczej ich resztki.
-Ty mała, podstępna żmijo! - krzyknął i już chciał do mnie podbiec, ale Ada go zatrzymała.
- Nie mamy na to czasu! Jedziemy na shake'i! - powiedziała dziewczyna, a my wydaliśmy radosny okrzyk. Ja, Ada, Ashton razem z Luke'iem poszliśmy do jego samochodu, a Miki i Cal do samochodu któregoś z nich.

Luke

Wsiedliśmy do samochodu. Ja z Leną z przodu, a Ashton z Adą na tyle. Mam nadzieję, że ten dzień będzie udany. Odpaliłem silnik i ruszyłem.
- Proszę włącz płytę Green Day. - Lena spojrzała na mnie oczami szczeniaczka. No i jak tu takiej piękności odmówić? Zrobiłem o co mnie poprosiła i już po chwili wszyscy śpiewali piosenkę "American Idiot".

***

- Dobra dzisiaj ja stawiam. - Odezwał się Ashton - Jakie chcecie smaki?
- Truskawkowy - powiedział Calum.
- Bananowy - krzyknęli Michael i Ada w tej samej chwili.
- Ja poproszę czekoladowy - powiedziała Lena.
- Ja też czekoladowy - powiedziałem.
- Okey - Loczek wstał - czyli jeden truskawkowy, trzy bananowe i dwa czekoladowe - pokiwaliśmy potwierdzająco.
- Pójdę ci pomóc. - oznajmiła Ada i razem z Ashton'em poszli po shake'i. Kiedy tylko się oddalili Lena przemówiła:
- Słuchajcie, musimy ich zeswatać.
- No wreszcie ktoś rozumnie myśl i- powiedział Azjata.
- Widzisz Azjato, wreszcie się rozumiemy - uśmiechnęła się do niego. Boże jaki ona ma piękny uśmiech.
- Tylko nie Azjato - powiedział ze spokojem.
- Nie wiem czy powinniśmy wtrącać się w ich sprawy miłosne. - wtrącił Michael.
- Słuchaj jak my im nie pomożemy to oni nigdy nie będą razem, a widać, że coś do siebie czują, tylko nie potrafią tego przyznać. - skończyła swój monolog brunetka.
- Wchodzicie? - spytał mnie i czerwonowłosego oraz Cal'a.
- Oczywiście. - odpowiedziałem bez wahania.
- No dobra, wchodzę. - powiedział Michael.
- Resztę obgadamy później, bo już wracają. - poinformowała nas brunetka.
- Brać co wasze i pić, bo zaraz ruszamy na plażę. - Ashton postawił napoje na stole i się uśmiechnął.
Każdy zajął się swoim shake'm i słuchał żartów Caluma.
Lena siedziała naprzeciwko mnie i śmiała się z tego co mówił Azjata. Ja go nie słuchałam, miałem lepsze zajęcie.
- Zrób zdjęcie, starczy na dłużej. - powiedziała brunetka, gdy zorientowała się, że się jej przyglądam.
- Już się robi - sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem telefon. Włączyłem aparat w telefonie i zrobiłem dziewczynie zdjęcie. Wyszło bardzo ładnie. Dziewczyna zabrała mi telefon.
- Będziesz miał zdjęcie do kontaktu. - uśmiechnęła się do mnie.
- O czyli wreszcie dasz mi swój numer? - zapytałem także się uśmiechając.
- No już cię nie będę męczyła. - wpisała mi swój numer i oddała telefon.
- Ej gołąbeczki jedziemy na plażę - krzyknął Ashton i pobiegł do samochodu, a my ruszyliśmy za nim.

***

- Nie będziemy marnować całego dnia na plaży leżąc na ręcznikach - powiedziałem i wstałem z ręcznika.
- No wreszcie. Ile można czekać? - Lena także wstała.
- Idziemy do wody? - spytałem, a dziewczyna kiwnęła potwierdzająco głową - no, to wskakuj - odwróciłem się do niej plecami i kucnąłem. Lena wskoczyła mi na plecy, a ja pobiegłem do wody.

Ada

Po udanym dniu na plaży wróciliśmy do domu. Oczywiście dzisiaj także urządzamy wieczór filmowy.
- Dobra dzisiaj Ada i Ashton zajmują kanapę, ja i Luke podłogę przed kanapą a Cal i Miki róbcie co chcecie, ale żadnego pokładania się na mnie - powiedziała Lena a chłopaki odsalutowali jej - Ada włożyłaś pizzę do piekarnika ? -spytała.
- Tak - odkrzyknęłam jej. Włożyłam pizzę do piekarnika i poszłam do nich. Zaciekle wybierali film.
- No, to co dziś oglądamy? - spytałam.
- Nieodebrane połączenie - uśmiechnęli się do mnie. Zobaczyłam, że Lena ma włączonego laptopa i dzwoni do niej Gosia.
- Lena zobacz kto dzwoni! - dziewczyna pobiegła po laptopa postawiła go na małym stoliczku i odebrała połączeni siadając na podłodze, a ja koło niej. Na mojej twarzy był wilki uśmiech. Tak długo się z nią nie widziałam. To już dwa lata będą. Kurczę jeszcze rok musimy czekać, aż przyjedzie do nas i wszyscy będziemy w komplecie.
- Cześć - powiedziałyśmy razem do Małgosi.
(podkreślona czcionka - Lena, pogrubiona - Ada, pochylona -Gosia)
- No witam, witam. - Ona także się do nas uśmiechała.
- Jak coś to rozmawiamy po polsku, to chłopaki nic nie zrozumieją.
- No dobra, opowiadać mi co dziś robiłyście.
- Tak w skrócie shake i plaża, co wiąże się z podrywaniem Leny przez blondaska przez caaaały dzień.
- Nieprawda.
- Widzisz mówiła ci, że on coś do ciebie czuje tak jak ty do niego.
- Ja nic do niego nie czuję. A to, że spędziłam dzień w fajnym towarzystwie to normalne. A ty Ada lepiej opowiadaj co się dzieje między tobą a loczkiem, a nie mi tu o blondasku gadasz.
- Między nami nic nie ma, jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nie wymyślaj sobie.
- Ta jasne.
- Dziewczyny zachowujecie się jak dzieci. Nie będę wam przeszkadzać, bo domyślam się, że macie wieczór filmowy. Zadzwonię później i mi wszystko wyjaśnicie, ale pamiętajcie, ja was znam, przede mną nic nie ukryjecie. Pa udanego wieczoru. - Pomachała do ekranu lekko uśmiechając się, ale jej oczy pokazywały, że jest smutna. Mam nadzieję, że sobie poradzi tam sama. Będzie jej trudno walczyć z tymi wszystkimi osobami z naszej wsi bez nas. Zawsze miała mnie albo Lenę, a teraz jest zdana tylko na siebie.

-Dziewczyny nie możecie normalnie gadać, tylko zawsze mówicie w ojczystym języku, żebyśmy nic nie rozumieli?- spytał Ashton.
-A teraz będę ci robiła na złość i specjalnie gadała po polsku- powiedziała Lena i usiadła koło Luke'a na podłodze.

***

Lena

- Luke, zobacz jak słodko - powiedziałam szeptem i pokazałam na Adę i Ashton'a, którzy spali na kanapie.
- No - odpowiedział mi blondyn.
- Dobra, a teraz chłopaki do pokoi gościnnych. Cal pognał do pokoju gościnnego na dole i sie zamknął a Miki zrobił to samo tylko z tym na górze.
- Przenocuj mnie, proszę. - Luke zrobił oczka smutnego szczeniaczka. Nie no kurde jak on słodko wygląda, ale muszę być twarda.
- No nie wiem, nie wiem. - powiedziałam, a on klęknął.
- Będę grzeczny obiecuję. - uśmiechnął się zalotnie.
- No za bardzo ci nie wierzę, ale zgoda. - chłopak wziął mnie na ręce w stylu panny młodej i zaniósł do pokoju i posadził na łóżku.
- Powiedz, że nie będę musiał spać na podłodze. - znowu oczy smutnego szczeniaczka. Kurwa.
- No dobrze, ale łapy przy sobie, chyba że chcesz mieć złamaną rękę. - chłopak się tylko uśmiechnął i rozebrał do bokserek. Zanim zdążył się zorientować zabrałam mu jego koszulkę i się w nią ubrałam.
- Pasują ci moje ciuchy. - Powiedział jak kładliśmy się na łóżko, a ja się tylko uśmiechnęłam.
- Dobranoc. - Powiedziałam.
- Słodkich - odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Udałam, że śpię, a blondyn przysunął mnie do siebie i przytulił. Prawdę mówiąc, nie przeszkadzało mi to. Usnęłam wtulona w tors blondyna.

 



Przepraszam za tak długą nieobecność ale na początku komputer nie chciał ze mną współpracować, a później (przyznam się bez bicia) miałam lenia. Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz